„Ja tu tylko na chwilę…”

Kończąc pisać mój ostatni tekst o krótkotrwałości sprzętów zamknęłam komputer ze smutkiem. Czułam, że nie wyczerpałam tematu. Pamiętam, kiedy pisałam jedno zdanie, że krótkotrwałość niestety nie dotyczy jedynie sprzętów, ale także relacji międzyludzkich. Kolejna cholerna zaraza naszych czasów!

Pisałam, że konsumpcjonizm zjadł nas na śniadanie. Mogłabym wręcz dodać, że nawet oblizuje sobie palce po deserze. Gorzej! Jak to mówią, w d… nam się poprzewracało od tego dobrobytu! Zapomnieliśmy już co to znaczyło „naprawić”, „popracować nad czymś”, „zadbać”. Kiedyś kupując lodówkę kupowało się ją na lata, teraz co po niektórzy nawet ich nie myją, tylko kupują nową. O sprzęty się nie dba. Drobne AGD, buty, ciuchy… Jeśli coś się zepsuło, zniszczyło, to od razu leci do kosza. Bo po co naprawiać, zeszyć, zacerować lub skleić? Lepiej kupić nowe.

Podobne podejście obserwuję czasami w odniesieniu do ludzi. Relacje, obojętne czy towarzyskie, czy biznesowe, czy nawet zupełnie przypadkowe z ludźmi spotykanymi w tramwaju, są byle jakie. Niejednokrotnie nastawione na korzyści. No i właśnie, a gdy ich nie ma, albo kiedy już ludzie uzyskają co chcą, po prostu dają sobie z nimi spokój. Wszystko jest jednorazowe, nietrwałe i mam wrażenie do tego wszystkiego połączone ze znieczulicą. Ze sprzętami jest tak, że na kuchenkę czy lodówkę przynajmniej jest gwarancja, że jak się zepsuje można ją naprawić, a tutaj? Nie dość, że jej nie ma, to produktu do sklepu nie zwrócisz. W związki z ludźmi inwestujemy przecież nie tylko swój czas, ale i wysiłek. A nikt nam przecież nie da gwarancji, że ta inwestycja przyniesie zysk. Czy samo to, że takie  ekonomiczne skojarzenie samo się nasunęło nie jest przerażające?

Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje. W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że wszystko zdaje się być tymczasowe – praca, mieszkanie, ludzie. Ludzie w korpoteamach zdążą się wymienić zanim właściwie zdążymy zapamiętać kto ma jak na imię. Lokum? Jeśli coś mi nie odpowiada, to znajdę inne. Ta druga osoba? Jeśli ma zbyt dużo wad, „zamienię na lepszy model” (Kasia Klich ze swoim proroczym hitem już na początku tego tysiąclecia wiedziała co się święci…). Czyżby to nasze czasy i okoliczności nas tak pięknie wyszkoliły? Obawiam się, że to nie dotyczy tylko różnych sfer życia, ale objawia się praktycznie we wszystkim. W wyrzucaniu śmieci na ulicę (bo przecież zaraz nas tu nie będzie), w brawurowej jeździe samochodem (bo przecież zaraz stąd odjedziemy), nawet rozmowach z innymi w przychodni u lekarza (bo przecież zaraz stąd idziemy).

Czy nie zapędziliśmy się za daleko i z góry zakładamy, że wszystko jest na chwilę, że na pewno nie przetrwa, więc się nie angażujemy, nie przejmujemy i nie liczymy z innymi? Kto wie, czy wszyscy staliśmy się zbyt cyniczni i tylko dostosowujemy się do rzeczywistości, w której nie ma nic trwałego i mimochodem utrwalamy w sobie to „nietrwałe” myślenie… A może tak naprawdę nie liczy się chwilowość, lecz jakość?

I chyba doszłam do sedna sprawy. Może i coś jest na chwilę i naprawdę za moment wysiądziemy z tramwaju i więcej nie zobaczymy staruszki, której ustąpiliśmy miejsca. Ale może chociaż na tą krótką chwilę przestaną ją boleć ze zmęczenia stawy. Być może już nigdy nie spotkamy młodego dorabiającego sobie na studiach kelnera, który obsługiwał w kawiarni nasz stolik, ale jeśli z uśmiechem mu podziękujemy, być może będzie mu lżej znieść to, że zawalił ostatni egzamin. Nawet jeśli coś jest tylko na chwilę, można sprawić, by było przyjemnie. To przecież nic nie kosztuje, ale stanie się bezcenne, tym bardziej jeśli przez ten pryzmat popatrzymy na ludzi, którzy są w naszym życiu na dłużej niż parę minut. Wiadomo, że najtrudniej przestawić myślenie i być samemu dla siebie szewcem i złotą rączką. Ale jeśli to Was pocieszy, być może i w tym przypadku praktyka czyni mistrza i po jakimś czasie może się okazać, że jesteśmy całkiem niezłymi rzemieślnikami.

Dagmara

PS Sponsorem dzisiejszego tekstu jest słotna pogoda, która od paru dni nie chce się poprawić i sprawia, że wychodzi ze mnie melancholik i filozof. I filozuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *