Śmieszy, tumani, przestrasza…

Bardzo rzadko oglądam telewizję, nie mam czasu na siedzenie w internetach i oglądanie głupot. Jednak za każdym razem, gdy z jakichś powodów odpalę to dziadostwo, jestem przerażona. Co się z nami dzieje?! Czy myśmy już całkiem pogłupieli? Może czas, aby zapanowała moda na to, żeby Panie i Panowie byli nie tylko piękni i szczupli, co trochę mądrzejsi?

Kiedy byłam nastolatką zasłyszałam takie powiedzenie, które świetnie da się przełożyć na to, co dzieje się dzisiaj wokół nas: „miałeś skórę i komórę, miałeś  trochę kasy, ale zamiast nabrać wiedzy, to nabrałeś masy…” Jest to stwierdzenie pasujące zarówno do sfery zewnętrznej jak i słownictwa jakiego używamy. I żeby nie było – nie twierdzę, że mówienie językiem potocznym jest złe. Ciężko na co dzień mówić Mickiewiczem, ale to ile agresji, chamstwa i samozadufania jest w języku debaty publicznej (to nie tylko sprawka polityków)! To jakaś masakra!

Bardzo lubię czytać i to jedna z moich ulubionych form relaksu. Czytam nie tylko książki i jak już pewnie wiecie, ogromną frajdę sprawia mi śledzenie ciekawych blogów, czy w ramach zupełnego relaksu (choć niestety sporadycznie) przeglądnięcie prasy kobiecej, ale tej do czytania, nie tylko do oglądania.

Może mam przez to jakieś skrzywienie, bo pismo obrazkowe jakoś do mnie nie przemawia. Tymczasem to właśnie obrazkami jesteśmy bombardowani z każdej strony i jak jaskiniowcy przerzucamy w swoich telefonach fotki, memy i inne pierdoły. Tak, tak uderzmy się w pierś! Mnie się też zdarza! Tylko patrzeć jak zaczniemy klepać kamyczkiem o kamyczek wołając ugaga, ugaga. Tą sama papką karmimy swoje dzieci. Niestety nie da się tego uniknąć, ale można racjonalnie ograniczyć. To kwestia pomysłowości i organizacji. Jeśli tego nie zrobimy, za 30 lat będą nami rządzić bezmózgie cyborgi, znające trzy słowa na krzyż i uzależnione od Internetu. Niestety, jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy.

Odnoszę wrażenie, że to wszystko tak pierze nam mózg, że zubożenie języka to najlepsze do czego zmierzamy. Agresja, brak kultury i poszanowania dla drugiego człowieka to fakt i realny problem. Czasami czytając na różnych portalach komentarze pod tekstami, czy komentarze pod wpisami na blogach łapię się za głowę, ile w nich hejtu i agresji. Czemu niektórzy potrafią napisać coś fajnego, albo wyrazić swoje odmienne zdanie w sposób kulturalny i konstruktywny, a niestety większość pozwala sobie na upuszczenie frustracji i gniewu?  Oczywiście Internet, jak papier, przyjmie wszystko. Anonimowy z pozoru autor nie ma oporów aby komuś nawrzucać, gdyż sam jest nieomylny, najmądrzejszy i często ma ego większe niż IQ. Szkoda, że takie osoby same nie wystawią się na osąd publiczny i czegoś nie napiszą. Może problem polega na tym, że potrafią tylko krytykować? Przecież można powiedzieć komuś, że jest przysłowiowym idiotą, jeśli mamy już taką ogromną i nieodpartą potrzebę, na milion sposobów. Niekoniecznie trzeba wybrać ten najbardziej dosadny. Pozostaje tylko zadać pytanie, czy warto? Czy jesteśmy, aż tak wyjątkowi, aby kogoś interesowało nasze zdanie? TV krzyczy do nas wyzwiskami, obrzucaniem się błotem itp. Mało kto przejmuje się konsekwencjami, bo przecież wolno, bo tak wszyscy robią. Nic dziwnego zatem, że powszednieje nam to tak bardzo, że nie robi już na nas wielkiego wrażenia. Szkoda tylko, że tego wszystkiego słuchają dzieci i młodzież. Oj niedaleko spadnie jabłko od jabłoni. Wierzcie mi.

Przykład? Proszę bardzo. Już jakiś czas temu mój dobry znajomy jadąc tramwajem usłyszał rozmowę telefoniczną nastolatków. Ciężko było jej nie usłyszeć, bo w domu nie nauczyli, że nie drze się japy w miejscu publicznym na całego, bo nikogo nie interesuje o czym rozmawiamy i powinniśmy to zachować dla siebie (o tym aspekcie pisała Wam także Dagmara TUTAJ).  Ale wracając do sytuacji w tramwaju, młody chłopak odebrał telefon i musiało paść z drugiej strony pytanie gdzie jest i co robi? Odpowiedział, że turla się tramwajką, ze swoją świnią (miał na myśli dziewczynę podróżującą razem z nim). Dalej stwierdził, że nie wbije się na imprę, bo świnia się zmęczyła i nie ma ochoty. No ludzki pan, chciało by się rzec! Tak się troszczy o swój inwentarz!

Ludzie dajcie spokój! W jakim świecie my żyjemy? Czasami mam wrażenie, że sięgamy dna. Innym razem spotykam studentów albo młodzież, która nie dość że czyta, orientuje się w świecie, to jeszcze reprezentuje sobą odpowiedni poziom. Szacun dla rodziców! Wtedy wiara mi wraca i pojawia się myśl, że może nie wszytko stracone. Wydaje mi się, że kluczowym jest tutaj jednak dom. Środowisko w którym wzrastamy ma ogromny wpływ na nasze późniejsze postawy. Paradoksalnie wydaje mi się, że do zrobienia kroku w dobrą stronę może przydać się także Internet. Jestem przekonana, że jeśli my dorośli będziemy na naszych blogach, kanałach youtube i innych mediach dbać o poziom tego co produkujemy, na pewno to zaprocentuje. Język debaty publicznej to nie tylko to co mówią i jak mówią politycy Taka debata odbywa się na co dzień, z naszym udziałem w sieci.

Nie wiem do czego nas to wszystko doprowadzi i aż boję się pomyśleć. Jestem przekonana jednak o jednym. Jeśli zaczniemy dbać o to, aby nasz codzienny język był lepszy, aby nasza kultura osobista i rozwój intelektualny szły w parze z dbałością o wygląd, może się udać. Na pewno będzie lepiej, jeśli zanim kogoś skrytykujemy, czy komuś nawrzucamy trzy razy się zastanowimy czy mamy do tego prawo i podstawy? Skoro sami chcemy być szanowani, może obdarzmy tym szacunkiem innych. Ta inwestycja na pewno się opłaci.

Azali wżdy, łączę wyrazy szacunku,

Agnieszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *