Moje odcienie Podhala

W dzisiejszym wpisie chciałam się z Wami podzielić czymś, co jest dla mnie bardzo drogie. Będzie to wpis zupełnie inny niż wszystkie do tej pory.

Inny nie tylko dlatego, że dotyczyć będzie mojej rodzinnej krainy, ale także dlatego, że będzie to bardziej relacja fotograficzna. Czasami nie ma takich słów, które mogą oddać to, co widać na zdjęciach. Jeszcze lepiej zobaczyć to oczywiście na żywo, do czego serdecznie Was zachęcam.

Kiedy (bo mam nadzieję, że nie jeśli) przyjedziecie w serce Tatr – do Zakopanego, nie ulegajcie przesądom i stereotypom. To miasto ma wiele urokliwych zakątków, które warto zobaczyć. To nie tylko Krupówki i łażenie od knajpy do knajpy, choć wiem z doświadczenia, że wielu turystów tak robi. Kiedy byłam jeszcze w szkole, zawsze śmialiśmy się z przyjezdnych, którzy przyjeżdżali w „góry” na narty. Suma summarum kończyło się na tym, że przechadzali się po Krupówkach z super sprzętem narciarskim na ramieniu (takim, o którym wtedy większość z nas mogła jedynie pomarzyć), ale narty stoku raczej nie oglądały i nienaruszone wracały do domu. Szkoda, bo jeśli ktoś nie ma ochoty na białe szaleństwo, albo na wyprawę w góry latem, jest wiele miejsc w samym mieście i jego najbliższych okolicach, które warto odwiedzić.

Przegląd jest całkowicie subiektywny i rozpoczynam go od mojego ukochanego widoku.

Giewont -widok z Lipek

Te szczyty kłaniały mi się przez 19 lat i przez tyle samo wieczorów, różnymi barwami mówiły: dobranoc, a światełko na Kasprowym Wierchu mrugało do mnie zalotnie. Potem za każdym razem kiedy wracałam do domu ze studiów, pokazywały mi swoje inne oblicze. Mam chyba z tysiąc zdjęć z tej perspektywy i każde jest inne.  Zawsze kiedy przyjeżdżam do Zakopanego, nie mogę się napatrzyć i nacieszyć moim ukochanym widokiem.

Do kolejnego cudownego miejsca nie musiałam nigdy daleko dreptać. U szczytu górki, którą widzieliście przed chwilą znajduje się Księży Lasek. Teraz to już niestety właściwie jego resztki, ale gdy byłam dzieckiem, był to dla manie najbardziej tajemniczy i piękny las.

Księży Lasek

Z wiekiem nie tylko las się skurczył w wyniku rozwijającego się zagospodarowania terenu pod działki budowlane, ale i droga do niego stała się krótsza i mniej mecząca. Jako dziecko maszerowałam do lasu na borówki albo na spacer z prawdziwym poczuciem przygody, które rozpoczynało się koniecznością wejścia pod „górę”. Po drodze jedliśmy z bratem szczaw (nie tak jak pewien poseł z nasypu, ale taki prawdziwy, rosnący nieopodal na łące), w lesie czekała na nas kwaśna koniczyna, grzyby i borówki (a nie jakieś tam jagody).

Z Księżego Lasku już niedaleko do Doliny Strążyskiej i Drogi pod reglami.

Droga pod Reglami-wejście od Doliny Strążyskiej

Tamtędy razem z moją serdeczną przyjaciółką Basią odbywałyśmy za nastolatka prawie codzienne spacery, w trakcie których prowadziłyśmy szereg najważniejszych na świecie rozmów, czy np. powtarzałyśmy materiał do matury.

Droga pod Reglami
Droga pod Reglami prowadzi w wiele miejsc w górach

Droga pod Reglami doprowadzała nas do Doliny Białego. To jedna z moich ulubionych dolinek, gdyż jest usytuowana praktycznie przy centrum miasta. Zawsze miałam do niej blisko. To świetne miejsce, żeby w spokoju poczytać książkę nad strumykiem, albo wyjść z dziećmi na spacer.

Wejście do Doliny Białego
Dolina Białego Potoku

Skoro o dzieciach mowa, to moje uwielbiają zabawy w parku miejskim, który po rewitalizacji nie przypomina już tego siermiężnego PRL-owskiego. Masa sprzętu do zabawy i urokliwe zakątki to świetny pomysł na niedzielny relaks po obiedzie.

Plac zabaw -Park Miejski

Super sprawą jest to, że potok przecinający park został na tyle uregulowany, a teren w wokół niego przygotowany, że można tam siedzieć na kocyku i odpoczywać, a dzieciaki mogą korzystać z zabawy w wodzie i na placu zabaw. Miejsce na prawdziwy miejski piknik u podnóża Tatr.

Zimna woda w potoku raczej dzieciakom nie przeszkadza
Park Miejski

Z parku jest już rzut beretem na Plac Niepodległości, gdzie turyści mogą cieszyć się nie tylko letnim kinem pod chmurką, ale także chwilą relaksu na leżaku, a dzieci mogą beztrosko pluskać się w fontannie w upalne dni.

Plac Niepodległości (zdjęcie zrobione o 8 rano jeszcze bez turystów – barwo ja)

Wspaniałym miejscem, które trzeba zobaczyć jest Stary Kościółek i cmentarz na Penksowym Brzysku. To adres wyjątkowy, piękny i budzący zadumę. Polecam Wam odwiedzenie kościoła i cmentarza dość wcześnie rano, zanim zaroi się tam od turystów.

Cmentarz pełen jest nietypowych i pięknych mogił
Pochowani są tu znamienici Polacy

Kiedy wejdziecie do kościoła, usiądźcie w ławce i zacznijcie podziwiać otaczającą Was architekturę. Kiedy skończycie zwróci Waszą uwagę w pierwszej kolejności cisza, a potem spokój. Nie tylko ten panujący wewnątrz, ale także spokój w Was.  Wrażenie niewytłumaczalne. Tam podejmowałam zawsze najważniejsze  decyzje w moim życiu, tam myśli mi się łatwiej i do głowy przychodzą najlepsze pomysły, nie tylko te wielkie, ale i te błahe w stylu czy obciąć włosy czy nie.

Stary Kościółek – widok z Kasprusiów

Sam cmentarz jest najpiękniejszy dla mnie wiosną i jesienią, kiedy słońce wpada miedzy liśćmi oświetlając alejki i zabytkowe mogiły. Cisza, cisza jest tam najważniejsza. Wtedy można usłyszeć co gra w sercu Podhala.

Cmentarz na Penksowym Brzyzku

To tylko mały wycinek z tego, co chciałam Wam pokazać. Z pewnością w kolejnych porach roku zaskoczę Was jeszcze i widokami, i zakątkami godnymi zobaczenia w tym małym, wielkim mieście.

Hej!

Agnieszka

Droga pod Reglami
Uroki Drogi pod Reglami
Dolina Białego
Dolina Białego
Dom Kultury „Jutrzenka” – Park Miejski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *